czwartek, 29 grudnia 2011

Paradoks wyboru


W swoim wystąpieniu ( The Paradox of Choice ) „Paradoks wyboru - Dlaczego więcej znaczy mniej”  Barry Schwartz udowadnia, że większy wybór towarów o podobnych właściwościach, przyczynia się do większych trudności przy podejmowaniu decyzji, a tym samym wywołuje większy stres wśród konsumentów. W ocenie Schwartz'a, wybór nie czyni nas bardziej wolnymi, ale bardziej sparaliżowanymi, nie czyni nas szczęśliwszymi lecz bardziej niezadowolonymi.
Przy tak dużej ilości opcji wyboru, które otaczają ludzi ze wszystkich stron, trudno jest dokonać wyboru jakiegokolwiek.
Bardzo łatwo może nas dopaść uczucie niezadowolenia z dokonanego wyboru, gdy weźmiemy pod uwagę możliwości jakie dawały nam inne opcje. 
Autor opisuje badanie z wykorzystaniem słoików z dżemem. Badani mieli możliwość skosztowania dżemów z dwóch półek. Na jednej znajdowały się 24 słoiki z różnymi smakami, a na drugiej było tylko 6.
Okazało się, 3o % badanych dokonało zakupu dżemu z półki na której było tylko 6 słoików. Natomiast z półki na której było 24 różnych smaków dżemu, zakupu dokonało 3 % badanych.
W obecnych czasach, kiedy mamy do czynienia z tak dużym zróżnicowaniem asortymentu i usług, ludzie mają coraz wyższe oczekiwania. Chcieliby nabyć idealny produkt lub usługę, a kiedy dokonają wyboru doznają uczucia rozczarowania, co wpędza ich w frustrację.
Wniosek jest taki, że należy znaleźć optymalny poziom, wybór jako taki musi być, ale nie możemy być przytłoczeni różnorodnością opcji bo stajemy się nieszczęśliwi.

Źródło:

Komercjalizacja świąt


Pierwsze dekoracje w sklepach - czy to z zajączkami i święconką w tle, czy to z choinkami ubranymi w bombki - pojawiają się na dobrych kilka tygodni wcześniej. Wszystko to sprawia, że święta tracą na znaczeniu, a w obliczu przedłużanej w nieskończoność "atmosfery świątecznej" te parę dni spędzonych z rodziną wydaje się namiastką świąt, które dawniej bywały. Kiedyś święta scalały rodzinę, dawały jej ukojenie i oddech od codzienności, gospodyni z gronem młodszych domowników uwijała się przy garnkach, a po domach roznosiła się woń pieczonych mazurków, bab i innych świątecznych wspaniałości. To zjawisko zauważyli wszyscy znawcy tematu, nauczyciele, socjologowie kultury i psychologowie.
Jedno z pytań niedawno przeprowadzonej ankiety internetowej brzmiało: "Co najbardziej cenisz w świętach obchodzonych w tradycji chrześcijańskiej?" Prawie co czwarty internauta - na ponad 1,7 tys. wszystkich - odpowiedział, że "nie lubi świąt" i niczego dobrego nie spodziewa się i po Wielkanocy, poza "nudą przy stole" i "piekleniem się starszej, co zrobić, żeby urządzić święta z niczego". Prawie wszyscy ankietowani (91 proc.) zwrócili uwagę na zjawisko widoczne gołym okiem na ulicach, w sklepach, domach handlowych, a mianowicie, komercjalizację świąt.

"Gdy tylko widzę na ulicy pierwsze świąteczne dekoracje, chce mi się wyć - wyznaje dwudziestoletnia Anna, studentka polonistyki na UW.
- Święta są dla mnie jakimś zbiorowym szaleństwem. Przed finałową kolacją w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia czy śniadaniem po rezurekcji mam wszystkiego dosyć, najchętniej zostawiłabym całe to towarzystwo przy stole i poszła na randkę z narzeczonym - napisała Ewa, studenta pierwszego roku warszawskiej ASP."


Zdaniem socjolog z Uniwersytetu Śląskiego Weroniki Ślęzak-Tazbir, komercjalizacja świąt - światła, wystrój, granie kolęd czy piosenek świątecznych - ma jednak swoje dobre strony. - Dzięki niej w centrach handlowych i miejscach publicznych budowana jest specyficzna atmosfera, która powoduje, że jesteśmy bardziej odświętnie nastawieni i lepsi dla siebie nawzajem, przynajmniej w tym okresie. Widać to nawet w handlu - kupowanie odbywa się w zdecydowanie milszej atmosferze - ocenia. Badania przeprowadzone w przeszłości wykazały, że w takiej przedświątecznej atmosferze ludzie są bardziej skłonni do udzielania pomocy podczas różnych charytatywnych akcji. - Nie ulega też wątpliwości, że dzięki komercjalizacji świąt rozwija się gospodarka - ludzie mają pracę i zarabiają na tym wszyscy, zarówno przedsiębiorcy prywatni, jak i państwo - twierdzi Ślęzak-Tazbir.
To co kiedyś robiło się z naturalnej potrzeby serca dla spotkania z bliskimi przy wspólnym stole i na przygotowanie czego było dużo spokojnego czasu, dziś nas zniewala. Musimy w szybkim tempie skonsumować obowiązkowy rytuał.

Jeden z internautów pisze, że go już to  nie dotyczy. Zrywa ze świąteczną tradycją i od teraz będzie dawał prezenty komu i kiedy będzie chciał, z rodziną i przyjaciółmi spotykał się wtedy, kiedy wszyscy będą mieli na to czas i ochotę. A specjalne święta urządzi sobie w czerwcu, bo bardzo lubi ten miesiąc.

Może to całkiem dobry pomysł?
Życzę zatem wszystkim świątecznej wolności, odpoczynku i prawdziwej radości z przeżywania tego czasu z bliskimi : )

Źródła:

Frenemies, czyli przyjaciółki z piekła rodem

Przyjaciółki, powierzamy im nasze tajemnice, o których nie wiedzą czasem nawet nasze matki czy partnerzy. Zerwanie relacji z taką osobą uważa się za równie stresujące jak rozwód.
Z przyjaciółkami dzielimy wiele aspektów naszego życia. Kobiety uwielbiają przedstawiać sobie swoich znajomych, chodzić razem na zakupy, na zajęcia jogi, przyłączać się do tego samego klubu książki lub odwiedzać te same restauracje. Jeśli mają dzieci, najczęściej wspólnie organizują im czas. Dlatego dla wielu kobiet koniec przyjaźni jest czasem bardzo ciężkim przeżyciem. 
Według Rachel Johnson, przyjaciółkom niełatwo jest zerwać relację, ponieważ ich więź przypomina zakochanie. Zdaniem Johnson, kobiety wybierając przyjaciółkę, początkowo kierują się tym samym co w przypadku kochanka, tj. wzajemną atrakcyjnością, ekscytacją, chemią, a dopiero potem zastanawiają się, czy kandydatka na przyjaciółkę jest niezawodna, miła i potrafi odwzajemnić ich uczucia oraz zaangażowanie.
Wczesna faza przyjaźni przypomina początek romansu - kobiety czują , że są dla siebie stworzone, nie mają dość swojego towarzystwa, ciągle rozmawiają przez telefon itp. Gdy relacja przyjaciółek ma solidne fundamenty, bez problemu przezwyciężają kryzysy. Ale niestety bywa, że w związku zaczyna pojawiać się silna zazdrość np. o udane życie rodzinne, atrakcyjny wygląd, karierę zawodową lub żal nie do przezwyciężenia. I przyjaźń zaczyna tracić swój pierwotny blask...
Niezależnie od postępu, jaki kobiety poczyniły na rynku pracy, presja, by łączyć sukcesy zawodowe z posiadaniem rodziny idealnej, doskonale prowadzić dom, a przy okazji wyglądać jak supermodelka, jest większa niż kiedykolwiek. Nic więc dziwnego, że przy tak podniesionych standardach niektóre kobiety wykorzystują każdą okazję, aby podkopać pozycję potencjalnych rywalek.
Psychologowie ewolucyjni twierdzą, że kobiety muszą stać się dla siebie najgorszymi wrogami, jeśli chcą przetrwać i przyciągnąć najlepszego partnera.
Zdaniem socjolog Beaty Banasiak-Parzych, kobiety świadomie lub nie, wchodzą w rolę wroga innych kobiet, ponieważ są zazdrosne, niepewne siebie lub brakuje im poczucia bezpieczeństwa. Wskazuje, że w miejscu pracy inteligentne, wykształcone i odnoszące sukcesy kobiety zachowują się tak, jakby kierował nimi "instynkt kobiet jaskiniowych". Plotkują i knują przeciwko koleżankom z pracy, by zapewnić sobie protekcję "silniejszego" mężczyzny (zwykle szefa), a ostatecznie i tak przegrywają z atrakcyjniejszą i sprytniejszą koleżanką. 
Według australijskiej publicystki Amandy Jane Platell w ostatnich latach stało się coś zaskakującego - im większe sukcesy kobiety zaczęły odnosić, tym bardziej stały się wobec siebie podejrzliwe, zazdrosne i nieuprzejme. Narodził się nowy typ relacji damsko-damskich: frenemies.
Frenemies, z języka angielskiego "frenemy" połączenie wyrazów friend i enemy. Nazywa się tak osobę, z którą przyjaźnimy się pomimo jawnej niechęci lub rywalizacji.
Czasami wydaje nam się, że przyjaciółka stoi po naszej stronie i nas lubi, ale mamy niejasne przeczucie, że jednak nie jest nam przychylna i w każdej chwili, by ocalić własną skórę, bez mrugnięcia okiem "wepchnie nas pod pociąg"...
Dr Stephanie Sarkis z Florida Atlantic Univertsity sugeruje, że przyjaźnimy się z frenemies być może dlatego, że nie potrafimy sprecyzować naszych potrzeb, albo uważamy, że nie zasługujemy na nic lepszego lub też do ich lubienia czujemy się społecznie zobligowane. Życie jest zbyt krótkie, by tolerować w nim frenemies. Dlatego warto zastanowić sie, komu pozwalamy wejść do swojego życia i z jakiego powodu. Możemy być zaskoczeni tym co odkryjemy...

Źródło:
Banasiak-Parzych B., "Nie-przyjaciółki od serca", Charaktery Nr 12 (179) Grudzień 2011


poniedziałek, 19 grudnia 2011

Grupy społeczne a konformizm

Jak pisał E. Aronson "jedną z konsekwencji faktu, że człowiek jest istotą społeczną, stanowi to, iż żyje on w stanie napięcia między wartościami związanymi z indywidualnością a wartościami związanymi z konformizmem". Dlaczego w ogóle ludzie tworzą grupy? Robimy to z następujących powodów - po pierwsze, każdy z nas ma już od dzieciństwa silną potrzebę przebywania z innymi, przynależności i akceptacji. Nikt nie chce być sam. Będąc w grupie rozwijamy się szybciej, ponieważ otrzymujemy wtedy wsparcie społeczne. Po drugie w grupie występuje efekt synergii, czyli umożliwienie realizacji przedsięwzięć niemożliwych do zrealizowania w pojedynkę. W podstawowym podziale grup możemy wyróżnić: grupę społeczną i grupę niespołeczną. 
Grupa społeczna, to grupa, w której dwie osoby lub więcej osób współdziała ze sobą oraz współzależy od siebie w tym sensie, że w zaspokajaniu potrzeb i osiąganiu celów musi na sobie polegać.
Grupa niespołeczna, to grupa w której dwie osoby lub więcej osób znajduje się w tym samym miejscu, w tym samym czasie, lecz nie współdziała ze sobą.
Inaczej mówiąc, grupa społeczna to dwie lub więcej osób, które komunikują się ze sobą i wzajemnie na siebie wpływają, szczególnie w bezpośrednich kontaktach „twarzą w twarz”, mają poczucie przynależenia nawzajem do siebie (myślą o grupie „My") oraz mają wspólny cel. 
W tym świetle możemy przyjrzeć się bliżej zjawisku konformizmu. Można go zdefiniować jako zmianę zachowania lub opinii danej osoby spowodowaną rzeczywistym lub wyobrażonym naciskiem ze strony jakiejś osoby lub grupy ludzi. Inaczej jest to dostosowanie przez ludzi swoich postaw, przekonań i zachowania do norm społecznych przyjętych w grupie. Zwykle proces dostosowania jest spontaniczny i mimowolny (presja wynikająca z faktu, że członkowie grupy nie ukrywają przed sobą swoich postaw, opinii, norm).
Dlaczego w ogóle bywamy konformistyczni?
Powodów jest wiele. Najczęściej chcemy być po prostu lubiani przez innych – spełnianie oczekiwań innych jest dla nas drogą do uzyskania ich akceptacji. Pragniemy mieć trafny ogląd świata – opinie innych w wielu sprawach traktujemy jako kryterium prawdziwości i poprawności.

W celu przybliżenia tego tematu zapraszam do obejrzenia 2-minutowego filmu przedstawiającego to zjawisko:
http://www.youtube.com/watch?v=43VBN6cvVeI

Źródło:
Aronson E., Człowiek istota społeczna, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2011

piątek, 4 listopada 2011

Niezwykłe Mózgi - Sawanci

 Na ostatnich zajęciach z Biologicznych Podstaw oglądaliśmy różne uszkodzenia mózgu, przy okazji pojawił się wzmianka na temat Zespołu Sawanta. Bardzo mnie to zaciekawiło. Oto co znalazłam:

Zespół sawanta (fr. savant, uczony) – rzadko spotykany stan, gdy osoba upośledzona umysłowo posiada zdolności w stopniu genialnym, zazwyczaj połączone z doskonałą pamięcią.

Zespół sawanta pojawia się w przybliżeniu u co dziesiątej osoby cierpiącej na autyzm (co najmniej połowa osób z zespołem sawanta to osoby autystyczne) i u jednej na 2 tys. osób z niedorozwojem umysłowym lub uszkodzeniami mózgu.

Do dnia dzisiejszego opisano ok. 100 przypadków sawantyzmu. Charakterystyczne cechy większości z nich to IQ w zakresie 40-70, choć nierzadko ponad 114. Występuje częściej u mężczyzn - około 4 do 6 przypadków na jeden przypadek kobiety. Mimo, że większość przypadków zespołu sawanta ma charakter wrodzony, to może  on ujawnić się także jako efekt uszkodzenia lub choroby mózgu lub stosunkowo rzadko u osób całkiem zdrowych, którzy popadli w różne rodzaje otępienia umysłowego.

Większość zdolności sawantów dotyczą funkcji typowych dla prawej półkuli mózgowej i mają charakter niesymboliczny, artystyczny (np. zdolności plastyczne – malarstwo i rzeźba), wizualny lub motoryczny (np. zręczność manualna lub orientacja przestrzenna). Niektórzy sawanci mają zdolności językowe (choć zdarzają się one wyjątkowo rzadko) – potrafią w krótkim czasie opanować niezwykłą ilość słów i zagadnień gramatycznych z obcego języka, zwykle bez zrozumienia go (tzw. pamięć bez pojmowania lub określenie nadane przez Downa, tzw. adhezja werbalna). Częściej pojawiają się zdolności muzyczne (najczęściej używanym przez sawantów instrumentem jest fortepian) i rachunkowe (sawant jest w stanie podać w ciągu kilku sekund dzień tygodnia sprzed 4000 lat lub odtworzyć bardzo długi ciąg cyfr). U niektórych sawantów pojawia się zdolność precyzyjnego odmierzania czasu z dokładnością porównywalną do zwykłych zegarów.
Film na ten temat:
http://www.youtube.com/watch?v=430AQHvDAYE&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=Z3EZWey6Nfo&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=07lsg-CUsRg&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=OfzARAVKQ0E&feature=related

Film nr 2:
http://www.youtube.com/watch?v=3MM__XiYjL8&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=n9LLirO9dok&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=I5K6HeJSdgI&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=QqLVLQ5j6d0&feature=related

Czy wiecie co to jest Flash mob?

Wpadłam na ten temat przypadkiem i jestem nim bardzo zafascynowana. Flash mob, z ang. dosłownie "błyskawiczny tłum", używa się do zjawiska niespodziewanego gromadzenia się sztucznego tłumu ludzi w miejscu publicznym, w celu przeprowadzenia krótkotrwałego zdarzenia, zazwyczaj zaskakującego dla przypadkowych świadków.
W tego typu akcjach, zazwyczaj uczestniczą nieznani sobie ludzie, którzy znają jedynie jej termin i planowane działanie. Zazwyczaj kontakt odbywa się za pośrednictwem Internetu lub sms-ów.

Pomysł zorganizowania flash mobów narodził się w Nowym Jorku, pierwszą akcję tego typu zaplanowała na początku 2003 roku osoba lub organizacja określająca się jako Mob Project. Zabawa polegała na zgromadzeniu się w sklepie Macy’s i dopytywaniu się sprzedawców o dywanik miłości dla komuny. Kolejne akcje polegały na oddawaniu pokłonów ogromnej figurce pluszowego dinozaura ustawionej w jednym ze sklepów z zabawkami na Times Square, klaskaniu wewnątrz ekskluzywnego hotelu albo obserwacji fikcyjnego przedstawienia. Uczestniczyły w niej setki osób. Pomysł na flash mob szybko rozpowszechnił się w innych miejscach świata, także w Polsce. W pierwszą rocznicę powstania ruchu flash mob odbył się tak zwany Drugi Globalny Flash Mob, którego scenariusz nawiązywał do nowojorskiego dywanika miłości dla komuny.

Znanymi organizacjami organizującymi flash moby są m.in. Global Flash Mob Committee, Mob Project (Nowy Jork, USA), SydMob (Sydney, Australia), Fmob RU (Rosja), Warszawski Front Abstrakcyjny (Warszawa), FLOB (różne miasta Polski).


A oto filmiki z najbardziej niesamowitych akcji flesh mob, które znalazłam:
http://www.youtube.com/watch?v=X4GMXavfKPY&feature=related&noredirect=1
http://www.youtube.com/watch?v=qQ0IDUo6svs&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=qtUNj2BNTsU&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=f7z8ZiRcQ9Q&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=ZG7F9G4AEak&feature=related

Polska:
http://www.youtube.com/watch?v=c6LUzGDsVm8&feature=fvsr
http://www.youtube.com/watch?v=icGbamUjhhA&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=JjMNpAzfHrI
http://www.youtube.com/watch?v=RUHUDVeNdO8

Jeżeli chcecie wziąć udział w tego typu akcji, wejdźcie na stronę http://wfa.prv.pl/ i tam w linku "chce się przyłączyć" zapiszcie się.

Życzę miłego oglądania : )

środa, 26 października 2011

Witajcie : )

Witam wszystkich na moim blogu psychologa! :) Mam na imię Sylwia i jestem studentką Psychologii na Uniwersytecie Gdańskim. Celem tego blogu jest gromadzenie jak największej liczby informacji i poszerzanie wiedzy z obszaru moich głównych zainteresowań, to jest psychologii społecznej i psychologii rozwoju człowieka. Zebrane tu informacje mają służyć jako pomoc naukowa dla moich koleżanek i kolegów, jak i wszystkich osób zainteresowanych psychologią.